Wczoraj oberwało mi się, ze ostatnia notatka jest z samotnej księgi radości… Otóż każdy znajduje wreszcie powód swej radości i ja taki znalazłam… Nie musze już szukać przelewania siebie na wirtualny świat i uzewnętrzniania własnych myśli wśród milionów innych blogów….
Miłość często przychodzi nieproszona, pojawia się niewiadomo skąd, jak i kiedy… Często sami nie wiemy jak to się stało, że prawie minęliśmy ją na rozstajach codziennego życia. Mam swoje szczęście i nadzieje, że znalazłam to o co walczyłam – radość życia.
I jeszcze jdna piękna rzecz, ludzie, których choć sie nie znaja łaczy jeden człowiek. Nagle okazuje się, że nie jesteśmy sami, bo choc sie nie znamy, to jest tyle osób podobnych do nas. Wczoraj, kiedy przy stole zasiedli przyjaciele moje Siostry znani ze zdjeć, streszczeń, opowiadań okazało sie, ze choć nie znamy i nie zapamietamy swoich imion, bo nie łatwo jest nagle wszystkich uporządkowac do imienia to mozęmy sie razem bawić, rozmawiać, napić piwa i po 10 minutach każdy zachowuje sie tak jak by znał innych juz bardzo długo...
Za przyjaźnie szybkie i niespodziewane,
Za miłość gorącą, zazdrosną ale piękną,
Za chwile, których zapomnieć się nie da, a nawet jak by się dało, to nie warto,
Za uśmiechy serdecznosci, dźwieczący szczery śmiech,
Za słowa piękne i oczekiwane,
Za głębokie, brązowe, wpatrzone we mnie oczy
Dzis Panu dziekuje...
Wiem czasem jestem marudna, ale czy kazdy musi wiedzieć odrazu co chce,
Nie wiemy co bedzie nam dane a trzeba walczyc o własne szczęście...

A dzis bez piosenki, bo muzyki w mojej duszy i sercu tyle gra, ze trudno wybrać coś, co by wyraziło co czuje.... Tylko krzyczeć moge i życzyc wszystkim a głównie Siostrze Miłosci i Radości tak wielkiej albo i wiekszej jaka teraz wypełnia moje serca....